sobota, 18.lipca.2009, 18:02
Jestem artystą.
Jak to szczeniacko brzmi.
Nie można być artystą z zawodu, można jedynie z „powołania”. Także jeżeli ktoś sam dochodzi do wniosku, że nim jest, jest również egoistycznym dupkiem, zakochanym w swojej sztucznej odmienności.
I prawdę mówiąc, byłoby mi lepiej z tym, gdybym nie był tego w pełni świadomy.
Wtedy miałbym szansę wcisnąć sobie kit, że jestem chory psychicznie, a teraz jestem chory psychicznie, lecz w dodatku z własnej woli. Wybrałem sobie tą ścieżkę sam.
I niestety wciąż nią podążam, wciągając nosem wszystko co się napatoczy po drodze.
Nie jestem uzdolniony matematycznie, ani zafascynowany prawami fizyki. Nie interesują mnie gnijące narządy wewnętrzne, ani to co z nimi począć. Jestem nikim szczególnym.
Nie pomagam światu, nie pomagam nawet sobie. Wybrałem więc ułatwioną drogę życia.
Potrafię zrobić szkic, grafikę, malunek, zdjęcie. Napisać opowiadanko, zabrzękać na gitarze, wcisnąć kilka klawiszy w pianinie. Nic więcej.
Nie umiem nic pożytecznego.
A żyjąc w środowisku artystycznym nie mogę sobie pozwolić na bycie przy tym wszystkim normalnym człowiekiem. Jakby to wyglądało! Muszę mieć dziwny wygląd, dziwne zachowanie, dziwne poglądy, żeby wszystko idealnie pasowało do cudownie wykreowanego dziwaka-artysty.
Czuję się jak śmieć w bożym koszu na takich jak ja.
Palę, bo papieros w ustach wygląda nonszalancko. Mam dłuższe, potargane włosy, bo to wygląda niedbale. Noszę wyciągnięte, sprane ubrania.
I przy tym wszystkim na ulicy widać kim jestem.
Jestem dzieckiem, które myśli, że ubierając się jak rówieśnicy, przypodoba im się swoim pozerstwem.
Jestem artystą.
Jak to szczeniacko brzmi.
Nie można być artystą z zawodu, można jedynie z „powołania”. Także jeżeli ktoś sam dochodzi do wniosku, że nim jest, jest również egoistycznym dupkiem, zakochanym w swojej sztucznej odmienności.
I prawdę mówiąc, byłoby mi lepiej z tym, gdybym nie był tego w pełni świadomy.
Wtedy miałbym szansę wcisnąć sobie kit, że jestem chory psychicznie, a teraz jestem chory psychicznie, lecz w dodatku z własnej woli. Wybrałem sobie tą ścieżkę sam.
I niestety wciąż nią podążam, wciągając nosem wszystko co się napatoczy po drodze.
Nie jestem uzdolniony matematycznie, ani zafascynowany prawami fizyki. Nie interesują mnie gnijące narządy wewnętrzne, ani to co z nimi począć. Jestem nikim szczególnym.
Nie pomagam światu, nie pomagam nawet sobie. Wybrałem więc ułatwioną drogę życia.
Potrafię zrobić szkic, grafikę, malunek, zdjęcie. Napisać opowiadanko, zabrzękać na gitarze, wcisnąć kilka klawiszy w pianinie. Nic więcej.
Nie umiem nic pożytecznego.
A żyjąc w środowisku artystycznym nie mogę sobie pozwolić na bycie przy tym wszystkim normalnym człowiekiem. Jakby to wyglądało! Muszę mieć dziwny wygląd, dziwne zachowanie, dziwne poglądy, żeby wszystko idealnie pasowało do cudownie wykreowanego dziwaka-artysty.
Czuję się jak śmieć w bożym koszu na takich jak ja.
Palę, bo papieros w ustach wygląda nonszalancko. Mam dłuższe, potargane włosy, bo to wygląda niedbale. Noszę wyciągnięte, sprane ubrania.
I przy tym wszystkim na ulicy widać kim jestem.
Jestem dzieckiem, które myśli, że ubierając się jak rówieśnicy, przypodoba im się swoim pozerstwem.
Jestem artystą.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Komentarze (2), Dodaj
2009
lipiec (1)
brak kategorii (1)
wszystkie (1)